Dokąd prowadzą słowa?

 

Czym są słowa? Korzystamy z nich codziennie. Podpieramy nimi naszą prawdę lub jej brak. Nie zawsze są przejawem naszej wolności – ale w czystości swojej istoty są jej obliczem.

Czy słowa są wolne? Wielokrotnie ludzi wyrażających się słowem przyszpila się poprawnością. Często owe przyszpilenie nie jest reakcją na nas – a na to, czego danym słowem dotknęliśmy w drugim człowieku.  Jedno słowo potrafi prowadzić ku nieograniczonym przestrzeniom – potrafi, jeśli to my potrafimy z jego mocy świadomie skorzystać.

 

Wyzwolona moc słowa

 

Słowa mają potężną moc. Mogą uwznioślać i podnosić na duchu, albo szarpać poczucie wartości, zabijając czy niszcząc. Czasem jednym słowem udaje nam się zabić w człowieku jego wiarę w siebie. To słowo potem zostaje. Niczym kula, która utkwiła głęboko w sercu. Zdarza się wówczas, że stajemy się na dane słowo-niszczyciela bardzo reaktywni. Niezależnie od tego, z jakim ładunkiem czy intencją zostanie wypowiedziane, widzimy w nim kata, którym kiedyś się dla nas stało. To boli nie tylko nas, ale i nasze otoczenie. Bo często to samo słowo wypowiadane jest już z miłością. Blokując się na jego przepływ i energię, zaczynamy ranić tych, którzy je wypowiadają. I w konsekwencji kolejna osoba blokuje się na jakieś słowo. Nie jego mocą – niemocą wyjścia poza dawne zranienie i przywiązanie do doświadczonego.

 

Świadomość wypowiadanych słów

 

Słowo nabiera mocy, kiedy wypowiadamy je świadomie. Rzucone z tak zwanego automatu, ma tylko siłę rażenia. Bo albo staje się tym opisanym ciężarem od pierwszej chwili, albo jego pozorna lekkość ciężar odsłania, gdy okazuje się, że intencja nie była tak naprawdę głęboka i świadoma.

Jak możemy słowa świadomie obserwować, nie odbierając im jednocześnie wolności? Warto zaufać. Nie tyle słowom, co sobie. To my jesteśmy ich nośnikami. A one – są nośnikami czegoś dużo głębszego i ważniejszego niż ich ramy znaczeniowe. Jeśli sami przed sobą jesteśmy nierozpoznani – brakuje też rozpoznania mocy słów, które wypowiadamy. Chowamy się za nimi niejednokrotnie. Mówimy coś tylko po to, by ukryć siebie. I nawarstwia się brak zaufania. Nie tylko otoczenia względem nas, ale ponad wszystko: sobie. Potrafimy wchodzić w rolę cenzorów. Słów tych, których słuchamy. Najczęściej w ogóle ich nie słyszymy. Nie dotykamy tej głębi, z której pochodzą. A nawet jeśli nie pochodzą z głębi – bo w mówcy odwagi na jej dotknięcie w sobie brakuje – to widząc je powierzchownie nie widzimy nawet i prawdy ich powierzchowności. Czepiamy się słów – a tak naprawdę czepiamy się naszego braku zaufania i odwagi. Odwagi sięgania głębiej. Do serca. Umysł przefiltrowuje to, co do niego dociera. I nie jest to wadą – jest umysłu ważną cechą. Jakością, która może nas bardzo wspierać. Kiedy wchodzimy w ocenę, nie pozostawiając miejsca dla wyczucia, wówczas to umysł wodzi nas za nos. I zamiast nam służyć i nas wspierać – zaczyna nas blokować.

 

Słowo: poczuj je

 

Czy słowa można czuć? Można. Na bardzo wielu poziomach. Słowa mają swój smak, zabarwienie, ciepłotę, miejsce pochodzenia…  Jedno i to samo słowo może znaczyć coś zupełnie innego – w zależności od wszystkich wymienionych powyżej. Możemy słowem zakotwiczać się bardzo płytko, albo nurkować niezwykle głęboko. Możemy nim szukać prawdy. Możemy nim prawdę wydobywać. Możemy też nim prawdę bardzo skutecznie ukryć czy zakopać.

Czasem jest tak, że słyszmy kogoś bardzo głęboko. Jego głębia dociera do głębi w nas. Umiemy rozpoznać, czy słowo, które zostało wypowiedziane, jest właściwym wyrazem tego, co dana osoba  w sobie nosi czy chce przekazać. Wychodząc poza poukładany i wyuczony wymiar słów, docieramy do prawdy. Czasem ta prawda jest dla umysłu bardzo zaskakująca. Im większe zaskoczenie – tym więcej pozwoliliśmy sobie dopuścić. Otwartość na to, co przychodzi i wychodzi, jest kluczem ku zrozumieniu w pełni. Siebie i innych. Nierzadko wymaga to dzikiej wręcz odwagi. Słowa potrafią mocno obnażyć. W ich nagości poczujesz wyzwolenie – jeśli pozwolisz się tam zaprowadzić. Nie po to, by stać się  mistrzem języka – po to, by poczuć się mistrzem samopoznania. Gdzie lęk przestaje nosić oblicze jakiegokolwiek słowa – wypływa w swojej pierwotności, przywracając słowu wolność.

Niech Cię słowa prowadzą. Ku Tobie samemu <3