JAK PORADZIĆ SOBIE Z TRUDNYMI EMOCJAMI BEZ TERAPEUTY

niebo-ciemne-drzewko-miliony-trawa-gwiazd             Odczuwanie ciężkich stanów psychicznych potrafi być bardzo wyczerpujące. Każdy z nas bez względu na to jak mocno dba o siebie ma swoje lepsze i gorsze dni. Radzenie sobie z ciężkimi uczuciami bywa często nie lada wyzwaniem. Pozytywną stroną doświadczania trudnych okresów w naszym życiu jest to, że wychodzimy z nich wzmocnieni, bardziej odporni psychicznie oraz bogatsi o wiedzę na przyszłość, jak sobie poradzić w ciężkich chwilach. Czasami wystarczy nieznacznie zmienić postrzeganie otaczającej nas rzeczywistości oraz uświadomić kilka prostych mechanizmów – zanim sięgniemy po telefon, żeby skorzystać z usług terapeutów, uzdrowicieli etc.

ZAAKCEPTUJ I DOCEŃ NATURALNY RYTM ŻYCIA

       Życie nie jest idealne, ma swoje jasne i ciemne strony – i to jest w porządku. Życie ciągle się zmienia i bardziej przypomina rozfalowany ocean niż spokojną zatokę. Kiedy dostaniemy dobrą falę, mamy możliwość unoszenia się na jej szczycie przez określony czas, ale prędzej czy później ona opada – by za jakiś czas znów nas unieść. Jest to naturalny rytm życia. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego nie możemy wiecznie utrzymywać się wysoko na grzebiecie fali?

       Świat fizyczny działa na zasadzie dualności, co oznacza, że abyśmy mogli doświadczyć wzlotów, musimy wiedzieć czym jest upadanie – aby rozpoznać czym jest radość musimy poznać czym jest smutek itd. Dwa aspekty, które występują we wszystkim co postrzegamy, przeplatają się nieustannie w nieskończonym oceanie zdarzeń. Oba bieguny są ze sobą nierozerwalnie połączone – innymi słowy – każde zdarzenie i jego przeciwieństwo (np. życie i śmierć) jest jakby drugim końcem tego samego kija. W zależności od naszej interpretacji określonego zdarzenia, możemy nadać mu pozytywne lub negatywne znaczenie. Wybór należy zawsze do nas. Oczekujmy zatem od życia wszystkiego co najlepsze, ale że nasze zachcianki nie zawsze się spełniają, to kiedy doświadczamy czegoś przykrego, nie ma co się załamywać. W ten sposób na pewno sobie nie pomożemy, tylko wzmocnimy negatywny aspekt danej sytuacji – i pogłębimy nasze cierpienie. Kiedy życie zaoferuje Ci kaktusa, to nie znaczy, że musisz na nim siadać – zawsze mamy możliwość akceptacji tego co nam się przytrafia. Dzięki akceptacji pozwalamy negatywnym emocjom odejść i w ten sposób przynosimy sobie ukojenie. Nie oznacza to jednak przybrania biernej postawy „niech się dzieje co chce” wobec przykrego doświadczenia. Jeśli wiemy, że mamy bezpośredni wpływ na przebieg danej sytuacji, to warto zrobić chłodną analizę co i dlaczego się stało oraz wyciągnąć wnioski na przyszłość, żeby nie powtarzać błędów.

       Co zrobić w przypadku, gdy zdarzą nam się przykre doświadczenia od nas niezależne? – Zasada nie siadania na kaktusie dalej obowiązuje. Jeśli możemy coś zrobić z określoną sytuacją to nie ma co się martwić, ale kiedy nie możemy to po co ją roztrząsać? Zawsze możemy wybrać swój stosunek do zdarzeń, których doświadczamy. Życie nie jest po to, żeby zrobić z nas ofiarę. Patrząc z odpowiedniej perspektywy, wszystko dzieje się dla naszego najwyższego dobra nawet, gdy nie jesteśmy tego w stanie objąć rozumem. A czasami jest po prostu tak, że zanim się polepszy, musi się pogorszyć. Najgorsze (czego nie należy robić) to zamiatać sprawy pod dywan. Nie udawajmy, że jak coś się stało to nic się nie stało, mimo że nas boli i to przeżywamy. Nie odrzucajmy negatywnych zdarzeń, które doświadczamy, zawsze starajmy się je (mimo wszystko) zaakceptować. Przyznajmy przed samym sobą, że to jak czujemy się odnośnie danej sytuacji, jest w porządku – i podziękujmy za to doświadczenie.

BĄDŹ WDZIĘCZNY, GDY CZUJESZ SIĘ BEZNADZIEJNIE

       Dlaczego mielibyśmy być wdzięczni, gdy spotyka nas coś nieprzyjemnego? Jeśli nie czulibyśmy się źle, to skąd byśmy wiedzieli, że coś jest nie tak? Emocje potrafią być świetnym wewnętrznym drogowskazem, ale kiedy ich nie słuchamy lub nie rozumiemy, możemy przejść przez prawdziwe piekło. Negatywne emocje z szerszej perspektywy pomagają nam w nawigacji przez życie, ponieważ mogą stanowić dla nas dźwignię do rozwoju, wyjścia ze strefy komfortu. Emocje odpowiednio wykorzystane, pełnią rolę mentalnego kopniaka do zabrania się za porządki w naszych sprawach i wprowadzenie pozytywnych zmian. Gdyby nie negatywne emocje, można by tkwić w swoim niespełnionym, smutnym życiu do jego końca nawet nie wiedząc, że można je zmienić w coś pięknego. Poza tym, kiedy spotyka nas coś przykrego i czujemy się źle, nie ma co się dodatkowo łamać, każdy kiedyś ma gorsze dni, od tego nie ma wyjątków. „Zły dzień” ma również nasz wiecznie uśmiechnięty znajomy, trener rozwoju osobistego, czy guru wszelakiej maści – wszyscy są tylko ludźmi i doświadczają tych samych negatywnych stanów emocjonalnych. Niektórzy po prostu potrafią sobie z nimi poradzić lepiej, inni gorzej.

       Co możesz zrobić, aby zmniejszyć intensywność emocji, które odczuwasz? Przede wszystkim nie utożsamiaj się z nimi – pozostań świadomy, że nie jesteś określoną emocją tylko w danej chwili ją odczuwasz – nie odrzucaj jej, pozwól jej wybrzmieć. Emocje zawsze odczuwane są w ciele, więc obserwuj jego reakcje i oddychaj. Zobaczysz jak szybko intensywność emocji maleje. Świadome odczuwanie swojego stanu psychicznego jest kluczem do przywrócenia wewnętrznej równowagi.

ZAUFAJ SOBIE

       Ostatnio karierę robią wszelakiego rodzaju warsztaty, rozwój osobisty, duchowy itd. I z jednej strony uważam, że owszem – niektóre trendy są dobre. Znam osobiście kilku coachów i terapeutów, i robią naprawdę dobrą robotę pomagając ludziom. Ale do wszystkiego trzeba podejść z głową. Poszukiwanie informacji, które pomogą nam w rozwoju jest wskazane. Ważnym jednak jest, aby nie dać się zwariować i nie wkręcić w coś dziwnego. Dlatego przy obecnym natłoku przyswajanie informacji bez filtrowania i selekcji treści, może spowodować u nas większy bałagan niż pomóc w czymkolwiek. Rozsądnym jest zatem brać ze wszystkiego tylko to, co dla nas naprawdę wartościowe, a resztą nie zawracać sobie głowy.

       Kursy rozwoju są teraz modne i wyrastają jak grzyby po deszczu. Część z nich może okazać się przydatna, ale przynajmniej tak samo duża część jest bezużytecznym bublem w kolorowym opakowaniu. Bez dobrej selekcji informacji możemy znaleźć się na kursie, na którym posłuchamy pięknie sformułowanych, marketingowych ogólników, poklaszczemy, pośmiejemy się, poczym powrócimy do swojego życia, chwilowo doładowani pozytywną energią. Teoretycznie nic w tym złego, tylko jak długo ta pozytywna fala wytworzona pompowaniem emocji na szkoleniu potrwa bez prawdziwego zgłębienia wiedzy o sobie? Stąd też wśród „rozwojowców” wytworzyły się elitarne grona tzw. „łowców szkoleń”, bo kiedy emocjonalna pompka po kursie już opada to okazuje się, że nie wiadomo co dalej robić i trzeba wykupić kolejne szkolenie. Kończy się to oczywiście błędnym kołem, bo co chwila muszą gdzieś jeździć, żeby dostać energetycznego kopa. A więc – jeśli ktoś oczekuje, że trener rozwoju czy guru odnajdzie za niego równowagę i szczęście, to jest na bliższej drodze do uzależnienia się od kursów niż dokonania pozytywnych zmian w swoim życiu. Nie ma co jednak popadać w skrajności. Odpowiednie dla nas treści mogą nam pomóc poradzić sobie z problemami. Ale warto sobie uświadomić, że te prawdziwe, głęboko zakorzenione źródło szczęścia, równowagi i mocy jest w nas zawsze, i tylko my sami umiemy się na nie otworzyć i z nim połączyć. Dobry nauczyciel czy mistrz może tylko nam pomóc je odkryć. Nie istnieją żadne magiczne warsztaty, metody, czy materiały, które nas wyręczą w odnalezieniu siebie. Zatem zamiast objeżdżać kolejne kursy polecam poprzebywać więcej ze sobą, w ciszy wsłuchać się w siebie, zaakceptować i pokochać w pełni to kim jesteśmy (i to kim nie jesteśmy).

„PRAWDZIWA MUZYKA KRYJE SIĘ W ODSTĘPACH POMIĘDZY DŹWIĘKAMI”

       Co by nie powiedzieć o różnych wspaniałych technikach ułatwiania sobie życia, medytacja jest bez wątpienia wspaniałym narzędziem do rozwoju. Przede wszystkim pomaga nam uspokoić rozpędzonego chomika (umysł) i zdystansować się do swoich emocji i zdarzeń, których doświadczamy. Po co mielibyśmy się dystansować? Będąc pochłoniętymi w swoich myślach i emocjach, szczególnie gdy są intensywne, rzadko potrafimy określić co jest dla nas najlepszym wyborem, ani też adekwatnie zareagować na to co nas spotyka. Gdy podejmujemy decyzje pod wpływem lęku, zwiększa się szansa, że wybierzemy dla siebie coś, co prędzej czy później odbije się nam czkawką. Podejmując decyzje w natłoku myśli jesteśmy mniej przytomni i jakby nieobecni, oraz częściej przejawiamy tendencję do działania pod wpływem irracjonalnego impulsu, niż w oparciu o spokojną, wyważoną ocenę sytuacji. Dzięki nabraniu dystansu do zdarzeń, których doświadczamy, umysł pozostaje czysty, emocje i myśli są postrzegane, ale nie mają przeważającego wpływu na nasze decyzje (nie decydują za nas). Odnajdujemy wewnętrzną stabilność i równowagę.

 

TAM GDZIE JEST SMUTEK, JEST I RADOŚĆ

       Przechodząc do meritum – świat fizyczny funkcjonuje na zasadzie dualności, i warto wykorzystywać tą świadomość na swoją korzyść. Jak to ma nam pomóc? Każde zdarzenie ma dwie strony medalu. Zaakceptujmy to, że gdybyśmy nie wiedzieli czym jest smutek, nie potrafilibyśmy rozróżnić czym jest radość, gdybyśmy nie odczuwali lęku, nie bylibyśmy świadomi czym jest odwaga. Bez doświadczenia nienawiści, nie poznalibyśmy miłości. Z największego „zła” może przerodzić się jeszcze większe „dobro”. Kwintesencją, i zarazem paradoksem jest to, że akceptując dualizm zdarzeń przechodzimy w doświadczenie stanu jedności ze sobą, i tym samym ze światem zewnętrznym. Każde zdarzenie nie jest już odbierane jako nagroda czy kara, ale jako ciekawe doświadczenie do przeżycia.

Odpowiedzi