Kaliber Mistrza

 

Po czym poznać mistrzostwo Nauczyciela? Jak się nim zainspirować, nie przyjmując za własne? Jak je odrzucić, by w pełni zobaczyć Siebie? Nie szukaj odpowiedzi, bo ona jest Twoim pytaniem.

 

Wolność i jej potrzeba nie pozwalały mi na to, bym zanurzała się w Mistrzach – tak niegdyś myślałam, nie widząc istoty. Wolność i „nie pozwalała” – to zestawienie było czystym nośnikiem fałszu. Czystym, bo intencja, z jaką po nie sięgałam, nie miała w sobie nic z ciemności.

Podążamy za nauczycielem, bo widzimy w nim… Siebie. Tego, którego próbujemy z własnego wnętrza wydobyć na światło dzienne. Nauczyciel nie zawsze tę prawdę uznaje. Czasem prowadzi nas ku czemuś, co widzi tylko w Sobie. I wówczas łatwo o zatracenie: własnej tożsamości i własnej mocy. Nie można ich stracić – są zakorzenione w nas. Nikt ich nie wnosi, nikt ich nam nie zabiera. Ktoś je wyzwala. Komuś możemy pozwolić je stłamsić – ale źródło tętni w nas nieustająco i niezależnie od tego, kto je w nas zobaczy. I choćbyśmy nie umieli dostrzec go i my sami – ono tam jest, w cierpliwym oczekiwaniu na nasz powrót. Co ten powrót spowalnia? Nierzadko obecność… nauczyciela. Sama w sobie nie jest ani „dobra”, ani „zła”. Jest nieograniczonym potencjałem, z którego to my korzystamy. I to my nadajemy tej obecności wartość.

Kiedy Nauczyciel osiąga prawdziwą wielkość? Nie ośmieliłabym się udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Ujęłabym tym Czytelniku Tobie. Moja odpowiedź jest moim doświadczeniem. Dzielę się nim nie po to, by stało się Twoją prawdą – a byś swoją zobaczył. I choćby była skrajnie różna od mojej – będzie najlepszym, co moja wyzwoli.

 

Nauczyciel: mapa Ciebie

Na zewnątrz. Tam szukałam dowodów wielkości nauczycieli. Im więcej osób opowiadało o swoim uznaniu, tym większą uważnością obdarzałam uznawanego nauczyciela. Słuchałam o cudach, których inni za sprawą obecności nauczyciela w swoim życiu doświadczali. Słuchałam dużo. Nie usłyszałam nic. Bo głos, który dopraszał się o to, by go uznać, był moim własnym głosem. Jemu nie pozwalałam przemawiać. O nim nie było tylu opowieści. Trudno było mi w niego uwierzyć. Im więcej nauczycieli się pojawiało – tym słabszą miałam z nim relację. I nie jest to żadnym wyznacznikiem wielkości nauczyciela lub wielkości braku. Jest jedynie miarą mojego zagłuszenia Siebie. Dopiero kiedy Siebie zaczęłam dopuszczać – zaczęłam widzieć i pojmować prawdziwe mistrzostwo moich nauczycieli. Uznanie na zewnątrz się nie zmieniło. Zmieniło się za to wszystko we mnie. Obudziłam się na Siebie samą. Patrząc na nauczyciela – wchodziłam w Siebie. Był nośnikiem Prawdy o mnie. I ten, który jej we mnie dotykał – stawał się moim przewodnikiem. Nie po świecie i nie po nim samym – po mnie, na którą się otwierałam.

 

Kaliber kobiety przejawia się w tym, ile mocy i dobra potrafi przebudzić w mężczyźnie – powiedział niegdyś Yogi Bhajan. I dzisiaj, z perspektywy własnego doświadczania, pojmuję tę uniwersalną Prawdę i jej wielowymiarową istotę. Miarą kalibru nauczyciela jest głębia, jaką potrafi w Tobie wydobyć. W tej głębi kryje się zazwyczaj nieskończony spokój i cisza. Im ciszej się o Nauczycielu wyrażasz – tym głębiej Cię doprowadził.

 

Tobą i w Tobie

Nie daje Ci odpowiedzi – zadaje za to dużo pytań. Czasem w totalnej ciszy. Zawsze w Tobie i ku Twojej wielkości. Tak widzę Nauczycieli, których uznałam za największych. Nie wymienię ich z nazwiska – bo odebrałabym im wszystko. Szukaj ich w Sobie. Już tam są.

 

***

Dziękuję wszystkim moim Nauczycielom – za wszystko <3

orzeł

Odpowiedzi