Odwaga spokoju

 

Szukamy spokoju. Wyczekujemy go. Tymczasem spokój czeka… spokojnie. Na Twoją odwagę. Już tam jest. Głęboko w Twoim lęku.

 

Odwaga – tyle o niej szumu. Tyle wokół niej czasem i dymu. Czym tak naprawdę jest? Czasem mówimy, że jeśli pojawią się sprzyjające okoliczności, odważymy się coś zrobić. Czekamy, a okoliczności nie następują. Jeśli by zmienić kolejność – zrobię, chociaż się boję, to okoliczności nie będą już potrzebne. Każde będą sprzyjające. Dla odwagi, której przecieramy szlak każdym „Robię”.

 

Twoja przeszłość: Twoja moc

 

Lęk potrafi paraliżować i przykręcać kurek z najlepszym: z nami. Prawdziwymi. Dajemy się mu zaszufladkować. Dajemy się mu przykryć. Boimy się już nawet zerknąć w siebie, by sprawdzić, co tak naprawdę lęk wyzwoliło. Uciekamy od przeszłości. Odcinamy to, co było, próbując stworzyć grunt dla nowego. Tymczasem nasza historia, jakakolwiek by nie była, jest najpewniejszym gruntem dla wzrostu nowego. To w naszym dotychczasowym doświadczeniu tkwi siła, której szukamy wszędzie wokół. Kiedy odcinamy się od lęku i jego korzeni – zaczyna nas straszyć. Kiedy zbieramy się na odwagę, by spojrzeć mu w twarz – on najczęściej zbiera się na odwagę, by pokazać nam swoje prawdziwe oblicze. Nie przypomina tego kata, którego pielęgnowaliśmy w pamięci. Przeciwnie – zaczyna zachwycać. Prawdą.

 

Pokochaj swój lęk

 

Lęk – jest Twój. I chociażby tylko dlatego zasługuje na to, byś go pokochał. Przychodzi jako dar. Wyzwala pełnię Twojej mocy – jeśli tylko mu na to pozwolisz. Co pomaga go zrozumieć? Zobaczenie go w jego prawdzie. Matką było mu doświadczenie. Ojcem – odwaga. Bo żeby doświadczyć w życiu czegokolwiek, trzeba mieć najpierw odwagę, by sobie na to doświadczenie pozwolić. Świadomie lub nie – ale jednak. Gdy obejmujemy nasz własny lęk zrozumieniem – staje się paliwem, które zasila nasze działania. I teraz to my nadajemy im kierunek – naszą świadomą, wydobytą odwagą.

 

Odważ się wytrwać w spokoju

 

I nagle spokój. Nieznany dotąd spokój. Momentami tak obcy, że aż trudno w nim wytrwać… Jest tak piękny. Tak czysty. Co z nim robić? Dotychczasowe walki, wewnętrzne czy zewnętrzne, solidnie przygotowały nas do znoszenia niepokoju. Ze spokojem nam jeszcze nie do końca po drodze. Uczymy się go. Stopniowo. Oswajamy. Im głębiej w niego wejdziesz – tym mocniej się w nim zakorzenisz. I już Cię stamtąd nie wyrzuci. Możesz się od spokoju oddalić – ale korzenie będą Ci wsparciem dla powrotu. Ku Tobie samemu <3