Skąd się bierze spokój?

 

Spokój – czym tak naprawdę jest? Tak często próbujemy go do naszego życia przywołać – i tak często, podejmując tę próbę, odbieramy mu całą przestrzeń. I chociaż to o spokoju jest ten tekst – to nie w nim go odnajdziesz. Jest w naturze. Twojej własnej.

Szukamy odpowiedzi na najbardziej nurtujące nas pytania. Poszukując – nierzadko zbaczamy na manowce. Nasze poszukiwania powołują do życia kolejne pytania i scenariusze. A im więcej tych tak zwanych „rozkminek” – tym więcej bodźców, które przetworzyć musi umysł. Próbujemy znaleźć dla niego spokój – a tymczasem dostarczamy mu kolejnych porcji paliwa dla jego nadmiernej aktywności.

 

Złość: oblicze wyzwalającej prawdy

Złość. Kiedy nie udaje nam się czegoś osiągnąć – ujawnia się niczym depczący nam po piętach cień. Zaczyna żyć własnym życiem, mieszając w naszej codzienności. Wchodzimy w krzyk. Często na innych. Czy drugi człowiek może nas w ogóle zdenerwować? Może wszystko – jeśli mu na to pozwolimy. To naszą wewnętrzną zgodą lub jej brakiem pojawia się dana emocja. Czasem wydaje nam się, że stawiamy granicę, mówiąc stanowcze „nie”. Gdzieś w środku, w nierozpoznanej przez nas części nas samych, jest jednak głębokie przyzwolenie. Buntujemy się przeciwko innym, nie zdając sobie sprawy, że ten bunt kierujemy w te obszary naszej świadomości, z którymi nie przeszliśmy konfrontacji. Uderza w nas nasz własny, stłumiony cień. Najczęściej towarzyszy temu lęk – nawet jeśli nie umiemy go nazwać czy zobaczyć. Lęk przed nieznanym. Nie wiemy, co się wyłoni z czeluści naszej nieświadomości. A prawda jest taka, że nawet największy cień, wyciągnięty na światło dzienne, traci na swojej „niszczącej” sile. Jego siła pozostaje niezmieniona – zmienia się za to jej wektor. Cień, który zaczynamy świadomie dopuszczać i integrować, zaczyna nas wspierać. Zwiększa się nasza pojemność na wszystko to, przed czym do tej pory (świadomie lub nie, ale zazwyczaj bardzo konsekwentnie) uciekaliśmy.

 

Rozpoznaj swój cień

Kiedy dotykasz własnego cienia, dotykasz tak naprawdę swojej potęgi. Dopóki jest nierozpoznana – potrafi przejąć nad Tobą władzę. I wówczas cień staje się czymś, czego boisz się najbardziej. W momencie, kiedy świadomie zaczynasz się z nim mierzyć – w zgodzie z własną gotowością (bo to ona jest kluczem ku temu, by cień w pełni zintegrować), wchodzisz na nowo do źródła spokoju: Twojej własnej natury.

 

Droga docierania do nieświadomości

Jeśli po głęboko wypartą wiedzę o nas samych sięgniemy za szybko – możemy doświadczyć silnego dysonansu. Brak gotowości umysłu do tego, by przyjął całą prawdę naszej świadomości, może zblokować nas na pogłębianie relacji z samym sobą. Bardzo istotne jest, by droga docierania do nieuświadomionych części nas samych była drogą opartą na naszej autentycznej otwartości. Nie zawsze będziesz ją umiał odpowiednio rozpoznać i określić. Jednak to zawsze w Tobie kryje się odpowiedź odnośnie najlepszej dla Ciebie ścieżki powrotu ku Sobie. Jeśli podążysz za swoim wewnętrznym głosem – poczujesz, które z dostępnych wokół narzędzi jest Twoim kluczem. Jednym z pomostów w bezpiecznym dotarciu do „Siebie” może się okazać praca z osobą, która stanie się kanałem, przez który sięgniesz własnej głębi. To nie uzdrowiciel ujawni przed Tobą Twoją prawdę – pomoże Ci jedynie w bezpieczny sposób po nią sięgnąć. Zobaczysz tylko to, na co w danym momencie będziesz miał autentyczną otwartość i gotowość. Tylko tyle – i aż tyle. Zza dopuszczonego cienia wyłoni się spokój. Jest w Tobie. Zawsze. Nie musisz go szukać. Wystarczy, że świadomie zaczniesz się na niego otwierać.

***

Spokojnego tygodnia, Kochani – tygodnia pełnego Was samych <3

A jeśli chcielibyście otrzymywać więcej materiałów inspirujących do bycia Sobą – w autentyczności – kliknijcie w link poniżej. Dedykowany Wam newsletter będzie trafiał bezpośrednio do Waszych skrzynek: https://mailchi.mp/c706601cde2b/lifecoachingwautentycznosci 

 

 mirror-in-a-drop-1567829_1920