Wdzięczność do szpiku bólu

Dziękuję wszystkim tym, których dla mnie zabrakło

Tym, którzy we mnie nie uwierzyli

Tym, którzy mi nie zaufali

Tym, którzy mi nie pomogli

Tym, którymi zmuszona byłam sięgnąć Siebie i swojej własnej mocy

 Dziękuję z głębi, na którą mnie uruchomiliście <3

***

Jesteśmy jako ludzie niezwykłą nieskończoną potęgą. Czasem zdarza nam się potężnie bać. Lęk przed Sobą paraliżuje do niebycia. Zaczynamy stopniowo oddawać innym władzę nad naszym życiem i spełnieniem. Któregoś dnia budzimy się gdzieś na dnie bólu z potężnym żalem. Ta potęga jest dokładnie tą samą potęgą, którą się zrodziliśmy. Zmieniła jedynie swój wektor, stając się siłą ciągnącą nas ku przepaści. Czy można nadać powrotnie właściwy kierunek? Można. I to wdzięczność jest tu najpotężniejszym z paliw.

Dziękuję za WSZYSTKO

Czasem wydaje nam się, że nie mamy już za co dziękować. Wchodzimy w spiralę błędnego myślenia. „Jak zdarzy się coś pozytywnego, to wtedy podziękuję”. Tymczasem kolejność, ta wysycająca i sprowadzająca na tory prawdziwego spełnienia, jest odwrotna: podziękuj za cokolwiek, a poczujesz, że masz za co dziękować. Wdzięczność wydobywa poczucie szczęścia. Im bardziej się nim wypełnisz, tym szersza będzie Twoja perspektywa. Wyjdziesz poza wąski tunel, w który wpadłeś – i na nowo zobaczysz świat takim, jakim jest (a nie takim, jakim uczynił go Twój żal).

Za to, że nie wiem, czemu i komu dziękować…

To za co dziękować? Totalnie za wszystko. Nawet, jeśli tym wszystkim w pierwszej chwili jest to, że zupełnie nie wiesz, komu i za co masz podziękować. To jest świadomość. Może i nienamacalna, może i niepojęta – ale wiesz, że nie wiesz. I za to też podziękuj. A może nawet za to ponad wszystko… Bo gubiąc sens, odnajdujesz swój początek. W ułożonym sensie łatwo jest zapomnieć o istocie życia i o tym, kim tak naprawdę jestem. Wszystko się przecież układa, ma sens – to co tu grzebać i analizować? Brak sensu, brak wiary zmusza Cię poniekąd do tego, byś sięgnął do swoich fundamentów. Tych, na których budujesz swoje życie. Często osiągnąwszy sukces budujemy Siebie w totalnym oderwaniu od naszej istoty. Doczepiamy elementy niczym dach do domu, który grozi zawaleniem. Kiedy sypie się wszystko – nie mamy wyjścia. Odbudowujemy od podstaw. Tym razem ze świadomością tego, jak ważne jest, by były naszym oparciem. Byśmy wiedzieli, czym i po co są. Byśmy poznali Siebie, stając się sobie największym wsparciem.

Wskrzeszenie żalem

Ci, których zabrakło, to tak naprawdę Twoi sprzymierzeńcy. Sprzymierzeńcy Twojego świadomego życia, opartego na solidnych i pełnych autentyczności fundamentach. Gdyby Ci pomogli w stawianiu domu od trzeciego piętra – zaprzepaściliby Twoją szansę na sięgnięcie własnej mocy. Możesz mieć do nich żal. Możesz i bardzo głęboki. Niech ten żal będzie. Ma do tego prawo. A Ty masz prawo z tego żalu skorzystać – i uczynić go budulcem spełnionego życia.